Temat armat przeciwgradowych ponownie wraca do publicznej dyskusji. Do Prezydenta Miasta Piotrkowa Trybunalskiego wpłynęło pismo z prośbą o sprawdzenie, czy w rejonie dwóch przedsiębiorstw prowadzone są działania związane z modyfikacją pogody. Autor dokumentu chce, aby sprawą zajęły się również Rada Miasta oraz właściwe instytucje.
Autorem pisma jest Adam Szaciński, związany ze środowiskiem lokalnych działaczy sympatyzujących z prawicą. W dokumencie zwraca się do Prezydenta Miasta Piotrkowa Trybunalskiego z prośbą o zbadanie doniesień dotyczących rzekomego stosowania urządzeń mających rozpraszać chmury w rejonie dwóch przedsiębiorstw.
Autor pisma wnosi o ustalenie, czy na terenie miasta lub jego okolic prowadzone są działania polegające na modyfikacji pogody, czy wskazane przedsiębiorstwa posiadają ewentualne zezwolenia na prowadzenie takich działań oraz jakie czynności zostały dotychczas podjęte przez władze miasta.
Zwracam się z uprzejmą prośbą o pilne zajęcie się sprawą, która – według relacji mieszkańców – trwa od wielu lat i dotyczy podejrzeń prowadzenia działań polegających na wystrzeliwaniu pocisków lub innych środków mających na celu rozpraszanie chmur nad rejonem działalności przedsiębiorstw pana Krasonia oraz firmy Nowalijka – napisał autor.
Jednocześnie warto podkreślić, że oba przedsiębiorstwa wskazane w piśmie znajdują się poza administracyjnymi granicami Piotrkowa Trybunalskiego. Treść całego listu można znaleźć w galerii.
To nie pierwszy raz, gdy w regionie pojawiają się pytania dotyczące działania armat przeciwgradowych. Temat był już wielokrotnie poruszany przez portal ePiotrków. W poprzednich latach mieszkańcy okolicznych miejscowości zgłaszali obawy dotyczące hałasu emitowanego przez urządzenia oraz wyrażali przypuszczenia, że mogą one wpływać na opady deszczu i pogłębiać zjawisko suszy.
Do sprawy odnosiła się również Grupa Producentów Rozsad Krasoń, podkreślając, że urządzenie służy wyłącznie ochronie upraw przed gradem i nie jest przeznaczone do rozpraszania chmur deszczowych.
Choć w pismach i internetowych dyskusjach często pojawia się określenie „rozpraszanie chmur”, producenci takich urządzeń przedstawiają je jako system ochrony przed gradem.
Armaty przeciwgradowe generują impulsy akustyczne powstające podczas spalania mieszaniny gazu i powietrza. Według założeń producentów mają one ograniczać proces powstawania gradu w chmurach burzowych, chroniąc w ten sposób uprawy przed zniszczeniem. Tego typu rozwiązania stosowane są przede wszystkim przez gospodarstwa sadownicze oraz producentów warzyw i rozsad. W przypadku wielkoobszarowych upraw lub kompleksów szklarniowych nawet krótkotrwały grad może spowodować bardzo wysokie straty finansowe.
Sama skuteczność armat przeciwgradowych od lat pozostaje przedmiotem dyskusji.
Po pojawieniu się kolejnych informacji dotyczących sprawy spytaliśmy o stanowisko Grupę Producentów Rozsad Krasoń.
Twierdzenia te są nieprawdziwe i nie mają żadnego potwierdzenia w faktach ani wiedzy naukowej – czytamy w oświadczeniu Marcina Krasonia.
Przedstawiciele firmy podkreślają, że urządzenie nie zatrzymuje opadów deszczu i – zgodnie z jego przeznaczeniem – ma jedynie ograniczać ryzyko uszkodzenia upraw przez grad.
Działa przeciwgradowe nie zatrzymują deszczu i nie rozpraszają chmur burzowych. Chronią wyłącznie obszar o promieniu około 500 metrów i nie są w stanie wpływać na pogodę w skali miasta, powiatu czy regionu – napisano w oświadczeniu. T
reść całego listu można znaleźć w galerii.
Firma zwraca również uwagę, że obecna susza występuje na znacznym obszarze kraju i jest związana z wysokimi temperaturami, niewielką ilością opadów oraz zmianami klimatu.
Przedstawiciele przedsiębiorstwa podkreślają także, że w produkcji wykorzystują przede wszystkim wodę deszczową gromadzoną w specjalnych zbiornikach.
Nielogiczne byłoby inwestowanie w urządzenie, które miałoby ograniczać opady i pozbawiać nas wody, na której sami opieramy znaczną część swojej działalności – argumentuje Marcin Krasoń.
W oświadczeniu poinformowano również, że armata współpracuje z systemem radarowym i uruchamia się automatycznie wyłącznie w przypadku wykrycia ryzyka wystąpienia gradu. Według firmy ostatni raz pracowała 9 czerwca około godziny 15.00. Tego dnia – jak podkreślono – opady występowały zarówno na terenie gospodarstwa, jak i w Piotrkowie Trybunalskim.
Na zakończenie przedsiębiorstwo poinformowało o przypadkach gróźb kierowanych wobec pracowników oraz zaprosiło Prezydenta Miasta Piotrkowa Trybunalskiego i radnych do odwiedzenia gospodarstwa, aby zapoznać się z zasadą działania urządzenia przeciwgradowego oraz systemu radarowego.
Komentarze 57