W wielu pasiekach w województwie łódzkim doszło do znacznych strat rodzin pszczelich - informują pszczelarze. Część z nich uważa, że problemy pojawiły się po zastosowaniu pokarmu rozprowadzanego w ramach programu „Chrońmy pszczoły jako czynnik rozwoju przyrody” i domaga się dalszych badań. Producent stanowczo odrzuca takie sugestie, a dotychczasowe postępowania prowadzone przez organy państwowe nie potwierdziły związku produktu z upadkami rodzin pszczelich. Sprawa nadal jest wyjaśniana.
Rodzina z tygodnia na tydzień robiła się coraz słabsza. Myśleliśmy, że to choroba. Dopiero później zaczęliśmy zauważać, że podobne przypadki mają inni –
opowiada jeden z pszczelarzy, którzy zgłosili się do naszej redakcji.
Podobne relacje przedstawiają także inni właściciele pasiek z regionu piotrkowskiego oraz różnych części województwa łódzkiego. Twierdzą oni, że problemy w ich pasiekach pojawiły się po zastosowaniu pokarmu zakupionego w ramach programu wsparcia. Jednocześnie podkreślają, że nie przesądzają o przyczynie strat, lecz oczekują przeprowadzenia dalszych badań, które pozwolą jednoznacznie wyjaśnić okoliczności tych zdarzeń.
Część z nich przyznaje również, że początkowo nie łączyła obserwowanych problemów z podawanym pokarmem. Pszczelarze podejrzewali choroby, niekorzystne warunki pogodowe lub inne czynniki wpływające na kondycję rodzin pszczelich. Dopiero z czasem zaczęli dostrzegać podobieństwa pomiędzy przypadkami zgłaszanymi przez różnych hodowców.
Według części środowiska pszczelarskiego skala problemu może być znaczna.
W naszym Regionalnym Związku spadło ponad 2500 rodzin pszczelich. Mamy oświadczenia pszczelarzy z podpisami. To nie są informacje wyssane z palca – mówi jeden z rozmówców.
Pszczelarze zwracają również uwagę na sytuację w pasiece hodowlanej w Kocierzowach, gdzie prowadzona jest hodowla zachowawcza pszczoły środkowoeuropejskiej.
Na 230 rodzin spadło 190. Praktycznie stado zachowawcze padło całkowicie. To tak, jakby wybić wszystkie żubry w Puszczy Białowieskiej – mówi jeden z pszczelarzy.
Okoliczności tego przypadku, podobnie jak pozostałych zgłoszeń, są przedmiotem prowadzonych postępowań. Na dzień publikacji żadna instytucja nie potwierdziła związku pomiędzy zastosowaniem konkretnego produktu a opisanymi stratami.
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformowało nas, że sprawa jest znana organom Inspekcji Weterynaryjnej. Do tej pory wpłynęło pięć oficjalnych zgłoszeń dotyczących masowych upadków rodzin pszczelich z terenu województwa łódzkiego. Resort pozostaje w kontakcie z Głównym Lekarzem Weterynarii, a wyniki prowadzonych badań trafiają do Głównego Inspektoratu Weterynarii.
W ramach postępowania wyjaśniającego przeprowadzono badania w kierunku oznaczania zawartości pestycydów i uzyskano wynik ujemny. W konsekwencji na obecnym etapie brak przesłanek wskazujących na związek pomiędzy stosowaniem produktu a zgłaszanymi stratami rodzin pszczelich - mówi Grzegorz Wegiera, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Poznaniu.
Podobne informacje przekazało również Ministerstwo Rolnictwa.
Jednocześnie część pszczelarzy uważa, że dotychczasowe analizy koncentrowały się przede wszystkim na wykrywaniu pozostałości pestycydów. Według części rozmówców naszej redakcji, warto rozszerzyć zakres badań również o wpływ innych składników. Chodzi tu między innymi o dawki ziół zwłaszcza ziół papryki, których przekroczenie może - zdaniem części pszczelarzy - być powodem toksycznego działania na pszczoły. Jakiekolwiek badanie pokarmu powinno się oprzeć na badaniach karmienia pszczół pokarmem, obserwacją i badaniem wskaźników fizjologicznych pszczół spożywających pokarm. W ich ocenie ewentualny wpływ mogłyby mieć nie same składniki, lecz zastosowane proporcje lub dawki niektórych dodatków.
Są to jednak hipotezy przedstawiane przez część środowiska pszczelarskiego. Na dzień publikacji nie zostały one potwierdzone przez organy prowadzące postępowania ani wyniki badań naukowych.
Do sprawy odniosła się również firma Holger Food. Prezes zarządu Sebastian Górecki poinformował ePiotrkow.pl, że spółka otrzymała dwie oficjalne reklamacje dotyczące produktu. Firma wskazuje, że ta sama partia pokarmu trafiła do około 2800 pszczelarzy, a liczba zgłoszeń stanowi mniej niż 1 proc. użytkowników.
Producent podkreśla, że:
W przesłanym stanowisku spółka podkreśla również, że nie przedstawiono dotychczas materiału dowodowego pozwalającego potwierdzić związek pomiędzy zastosowaniem produktu a zgłaszanymi stratami rodzin pszczelich.
Holger Food wskazuje także, że przez blisko 20 lat działalności dostarczył pszczelarzom tysiące ton pokarmów dla pszczół i – według firmy – wcześniej nie odnotowano podobnych przypadków. Zdaniem producenta przyczyn problemów należy szukać w innych czynnikach wpływających na kondycję rodzin pszczelich, takich jak choroby, pasożyty, warunki pogodowe czy środki ochrony roślin.
Firma poinformowała również, że za pośrednictwem kancelarii prawnej kierowała wezwania do osób i organizacji rozpowszechniających – w jej ocenie – niezweryfikowane informacje dotyczące produktu. Jak wyjaśnia spółka, działania te miały na celu ochronę dobrego imienia przedsiębiorstwa i przeciwdziałanie rozpowszechnianiu twierdzeń, które – zdaniem producenta – nie znajdują potwierdzenia w wynikach badań.
Na dzień publikacji żadna z instytucji prowadzących postępowanie nie stwierdziła, aby przyczyną zgłaszanych strat rodzin pszczelich było zastosowanie konkretnego produktu. Jednocześnie część pszczelarzy nadal oczekuje rozszerzenia zakresu badań.
Według informacji przekazanych ePiotrkow.pl kolejne analizy zostały zlecone zarówno przez właściwe instytucje, jak i przedstawicieli środowiska pszczelarskiego. Ich wyniki mogą mieć istotne znaczenie dla ostatecznego wyjaśnienia zgłaszanych przypadków.
Redakcja zwróciła się również z pytaniami do Prezydenta Polskiego Związku Pszczelarskiego, prosząc o odniesienie się do zgłoszeń pszczelarzy, skali problemu oraz działań podejmowanych przez Związek.
Do momentu publikacji materiału odpowiedź nie wpłynęła.
Redakcja ePiotrkow.pl zwróciła się z pytaniami do wszystkich stron opisywanej sprawy, w tym do producenta Holger Food, Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego, organów Inspekcji Weterynaryjnej oraz Polskiego Związku Pszczelarskiego. W materiale przedstawiono stanowiska podmiotów, które odpowiedziały na pytania redakcji. Postępowania wyjaśniające nadal trwają i na dzień publikacji żaden właściwy organ państwowy nie potwierdził związku pomiędzy opisanym produktem a zgłaszanymi stratami rodzin pszczelich.
Komentarze 4