Piotrkowski Big Ben

Tydzień Trybunalski Sobota, 09 maja 20153 13583
Każda z jego czterech tarcz ma średnicę 1,5 m i jest wykonana z barwionego na biało szkła akrylowego. Powstał w pracowni jednego z najznakomitszych polskich zegarmistrzów. Równo 10 lat temu ten ponad 120-letni mechanizm zatrzymano i zastąpiono nowym, sterowanym sygnałem radiowym. Odkrywamy tajemnice piotrkowskiego Big Bena, który swego czasu wprowadzał sporo zamieszania w życiu mieszkańców naszego miasta.

Trudno sobie wyobrazić piotrkowskie śródmieście bez bernardyńskiego zegara. Dla nas piotrkowian istnieje on niemal od zawsze. Odmierza nam czas, czy to w słońce, czy to w deszcz, i w dzień i w nocy, przez wszystkie pory roku. To jedyny taki zegar w mieście – zegar wieżowy. Jego oryginalny mechanizm poziomy z wahadłowym regulatorem i napędem grawitacyjnym powstał w pracowni jednego z najznakomitszych polskich zegarmistrzów. Przez lata różnie był określany, raz jako zegar miejski, innym razem jako publiczny.

 

Młodszy brat warszawskiego zegara ratuszowego
Mechanizm zegara, który skrywa szósta kondygnacja wieży bernardyńskiej powstał w 1892 roku w pracowni Leopolda Babczyńskiego, jednego z najznakomitszych polskich zegarmistrzów i wynalazców. Babczyński był twórcą m.in. zegara dla gmachu ratusza na Placu Teatralnym (pałac Jabłonowskich) w Warszawie (niestety czasomierz ten nie przetrwał on do naszych czasów, gdyż został zniszczony w czasie II wojny światowej) oraz, o czym można przeczytać na łamach „Gazety Przemysłowo-Rzemieślniczej” nr 14/1874, „konstruktorem zegarów kieszonkowych kontrolujących stróżów nocnych, (…) wynalazcą aparatu nagrodzonego na wystawie w Wiedniu medalem postępu, a służącego do kontrolowania jazdy pasażerskiej w omnibusach”.

 

Zlecenie na budowę zegara wieżowego na potrzeby mieszkańców Piotrkowa złożyły u Babczyńskiego ówczesne gubernialne władze miasta. „Na miejscu starego, rozebranego w roku zeszłym przy reperacyi (pisownia oryginalna; przyp. aut.) wieży zegara na Bernardyńskim kościele ma być ustawionym nowy zegar, który magistrat zamówił u p. Babczyńskiego, zegarmistrza z Warszawy” – donosił „Tydzień” w wydaniu 1892/24. I dalej redakcja informowała swych czytelników: „Zegar ten ma posiadać cztery tarcze oświetlane w nocy, a koszt urządzenia wyniesie rubli 1380. Utrzymanie zegara to jest oświetlenie i nakręcanie kosztować będzie rocznie około 212 rubli. Projekt ten przesłany już został do ministerjum spraw wewnętrznych i niezwłocznie po zatwierdzeniu w czyn ma być zamienionym.

 

Nareszcie więc będziemy mieli choć jeden zegar publiczny, dobrze idący i widzialny w nocy”. Prace nad mechanizmem zostały ukończone jeszcze w tym samym roku. „Zegar na wieżę kościoła po-bernardyńskiego został już od kilku tygodni nadesłany z Warszawy z zakładu zegarmistrzowskiego Babczyńskiego; nie może jednak wcześniej być zawieszony, jak na wiosnę, z powodu utrudnionej pracy na takiej wysokości w obecnej porze zimowej” – oznajmiał w przedostatnim (51) wydaniu w 1892 roku ww. „Tydzień”. Mógł więc uchodzić piotrkowski zegar bernardyński za młodszego brata warszawskiego zegara ratuszowego. Młodszego, bowiem czasomierz na wieży Pałacu Jabłonowskich powstał 15 lat wcześniej, w 1877 roku. Warto jeszcze dodać, że od londyńskiego Big Bena nasz werk jest młodszy o zaledwie 32 lata.




Zainteresował temat?

13

0


Komentarze (3)

Przypominamy o ciszy wyborczej. Wszystkie komentarze są moderowane.

Zaloguj się: FacebookGoogleKonto ePiotrkow.pl
loading
Portal epiotrkow.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby komentujące czynią to na swoją odpowiedzialność karną lub cywilną.

czasnawysokosci.pl ~czasnawysokosci.pl (Gość)20.08.2015 01:08

Szkoda, że kolejny piękny zegar mechaniczny przestał być używany. Stare mechaniczne zegary, po konserwacji, chodzą przez 70 lat, aż do następnej, a elektronika, nie dosyć, że nietrwała, to ponadto jest to teraz "zegar bez duszy". Tak mało mamy dóbr kultury, a niszczymy kolejne. Ten zegar jest unikatowy i można było go bez problemu odnowić, by odmierzał czas kolejne 70, a nawet 100 lat, czyli aż do następnej konserwacji. Szkoda, wielka szkoda.

90


Zegarmistrz ~Zegarmistrz (Gość)09.05.2015 14:05

A mi zegara żal - gdzie ten cudowny dźwięk rytmicznie wybijany co 15 minut i bijący dłużej o pełnych godzinach, zwłaszcza o 12? Gdzie podświetlenie jego tarczy na żółty kolor?
Ten dźwięk wspaniałego kuranta najbardziej kojarzy mi się z dzieciństwem.

90


powiernik powiernikranga09.05.2015 11:32

świetny artykuł. dziękuję.

110


reklama

Społeczność

Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!

Życzymy miłego przeglądania naszej strony!

zamknij komunikat