Piotrkowianka na "wielkim ekranie"

Strefa FM Sobota, 23 lutego 20193 12453
Korona Królów, Botoks, Krew Boga, to tylko część wielkich produkcji filmowych, w których zagrała piotrkowianka, Maja Wachowska. 28-latka swoją przygodę z aktorstwem rozpoczęła już w szkole średniej, kiedy to zapisała się na zajęcia do Miejskiego Ośrodka Kultury. Po wyjeździe z trybunalskiego grodu udała się na studia aktorskie we Wrocławiu na wydziale dramatycznym ze specjalizacją taneczno-ruchową. Jak po studiach rozwinęła się jej kariera? O tym i o innych ciekawostkach z aktorskiego świata rozmawialiśmy z Mają Wachowską.

Swoją przygodę z aktorstwem rozpoczęłaś już w bardzo młodym wieku, a więc czy można powiedzieć, że to właśnie było twoim dziecięcym marzeniem?

Tak to może wyglądało, ale nie do końca tak było. Na maturze postawiłam na przedmioty bardziej ścisłe, ponieważ chciałam iść do Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Złożyłam jednak też papiery do szkoły aktorskiej we Wrocławiu no i dostałam się. Na egzaminach wstępnych musiałam wykazać się poczuciem rytmu, słuchem. Wykładowcy sprawdzali też to jak mówimy i co najciekawsze.... zaglądali także w szczękę. Egzaminujący patrzyli czy podniebienie, układ zębów są na tyle w porządku, że będę dobrze mówić w przyszłości. Jak widać, anatomia też ma znaczenie.

 

Czy zajęcia aktorskie, na które uczęszczałaś do Miejskiego Ośrodka Kultury w Piotrkowie dużo Cię nauczyły?

-Oczywiście. Ja miałam cudowną instruktorkę panią Małgosię Kowalczyk, która pomogła mi wzmocnić moją indywidualność. To na pewno bardzo pomogło mi podczas przesłuchań do szkoły aktorskiej. Polecam wszystkim, którzy kochają aktorstwo, żeby ćwiczyli już od najmłodszych lat.

 

Jak rozwinęła się twoja kariera już po studiach?

Aktorstwo to nie tylko limuzyny i wystawne życie. To naprawdę bardzo ciężki zawód. Każdy aktor musi się prawie każdego dnia starać o pracę. Ja pewnego dnia zrezygnowałam z etatu w teatrze i postanowiłam został tzw. freelancerem. Dzięki temu mogłam robić różne projekty. Wtedy zaczęłam chodzić na castingi, poznałam wielu reżyserów, np. Wojtka Smarzowskiego, z którym pracowałam przy filmie „Kler”. To było dla mnie ogromne doświadczenie, zresztą każda nowa rola, praca z wybitnymi aktorami, uczy mnie czegoś nowego.

 

Długo musiałaś chodzić na castingi żeby reżyser Cię zauważył?

Czasem jest tak, że po prostu pójdziesz i ktoś Cię zauważy. Ale są też takie momenty kiedy ty masz gorszy dzień, czy ta druga strona. Pamiętam jak jechałam na swój pierwszy casting reklamowy z Wrocławia do Warszawy, wtedy taka podróż autokarem  trwała około 7 godzin.  Byłam bardzo zmęczona i proszę mi wierzyć, nie wyglądałam dobrze, a tam wszystkie warszawianki takie piękne, wyszykowane. Przez cały czas zastanawiałam się co ja tutaj robię? Ale postanowiłam być sobą, weszłam tam z uśmiechem na twarzy , jak to ja najbardziej lubię i co ciekawe, wygrałam ten casting. Czasem się mówi, że jak człowiek odpuści to szczęście do niego przyjdzie i chyba tak właśnie się stało.  Potem już było tylko lepiej.

 

Czyli są pewne triki, które pomagają wygrać casting?

Jasne, że tak. Przede wszystkim trzeba to robić, cały czas próbować i próbować. Najlepiej zapisać się do agencji, która wysyła na castingi. A jak już się tam jest to trzeba być sobą no i przede wszystkim słuchać tego co mówi reżyser.

 

 

Co uważasz za swoje największe osiągnięcie zawodowe?

Moim największym osiągnięciem filmowym była gra w filmie „Krew Boga”. To jest mój pierwszy taki długi plan. Nagrywaliśmy to przez 2 miesiące w Kudowie-Zdrój. Ta rola była naprawdę bardzo wymagająca. Wstawaliśmy o 4.00 , chwila na śniadanie i już przygotowania. Jeszcze przed rozpoczęciem planu zdjęciowego mieliśmy 2-tygodniowe warsztaty ruchowo-aktorskiej, który miały odpowiednio przygotować nas do roli. My graliśmy wioskę pogańską, a więc musieliśmy odkryć w sobie to plemię, ich ruch, komunikację. To było niesamowite. Ten projekt nauczył mnie też jak pracować na planie, że trzeba być skoncentrowanym, wyspanym, gotowym na ciągłe duble. To ciężka praca, ale także ogromne wyzwanie, które daje satysfakcje.

 

Jakie jest twoje największe aktorskie marzenie?

Bardzo chciałabym pracować z Agnieszką Holland. Jak chodziłam jeszcze do liceum w Piotrkowie to Holland nagrywała tu swój film „Hidden”. Poprosiłam wtedy swojego dziadka, żebyśmy przyszli na plan zobaczyć jak to wygląda. I chyba właśnie wtedy w mojej głowie zrodziło się to marzenie.

 


Zainteresował temat?

5

0


Komentarze (3)

Zaloguj się: FacebookGoogleKonto ePiotrkow.pl
loading
Portal epiotrkow.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby komentujące czynią to na swoją odpowiedzialność karną lub cywilną.

ja ~ja (Gość)25.02.2019 10:19

jak już pani spotka tą Agnieszkę Holland to niech pani jej przypomni, że tu w Piotrkowie i okolicach też ma rodzinę....

40


@ndzi ~@ndzi (Gość)25.02.2019 09:13

Życzę wielu statuetek piotrkowianko

31


gość ~gość (Gość)23.02.2019 20:58

Jak ja nie wiem co to za filmy czy co tam to jest

66


reklama

Społeczność

Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!

Życzymy miłego przeglądania naszej strony!

zamknij komunikat