Piotrków: Inspektor wstrzymał scenę

Dziennik Łódzki Piątek, 26 września 200811 2583
Jedno pismo inspektora nadzoru sprawiło, że w wyremontowanym właśnie Miejskim Ośrodku Kultury w Piotrkowie Trybunalskim konieczne okazało się odwołanie ważnych imprez i uroczystości zaplanowanych na najbliższy, oraz na przyszły, weekend.

Na trzy dni przed zapowiadaną od dawna na najbliższą sobotę galą, rozstrzygającą plebiscyt na osobowość roku Piotr 2008, jej organizatorzy byli zmuszeni odwołać imprezę. "Uroczystość nie odbędzie się z przyczyn niezależnych od nas. Jak poinformował nas Urząd Miasta w Piotrkowie, wyremontowany budynek Miejskiego Ośrodka Kultury nie został jeszcze przejęty w użytkowanie" - przeprosiło w środę lokalne radio Strefa FM. Dodano, że gala odbędzie się w innym terminie. Kiedy? Nie wie nikt.

W budynku MOK nie odbędą się także zaplanowane na początek października inne imprezy, m.in. inauguracja roku akademickiego Wyższej Szkoły Handlowej czy gala z okazji 10-lecia Regionalnej Izby Gospodarczej.

Imprezy zablokowało pismo podpisane przez Antoniego Kozienia, powiatowego inspektora nadzoru budowlanego urzędującego w piotrkowskim magistracie. Po otrzymaniu dokumentów teoretycznie umożliwiających oddanie budynku do użytku, wezwał on inwestora do uzupełnienia "braków w złożonym zawiadomieniu o zakończeniu przebudowy".

Cóż to za poważne uchybienia uniemożliwiły oddanie budynku do użytku? Okazało się np., że inspektor zażądał specjalnego druku zawierającego więcej informacji niż wynikałoby ze wzoru określonego w prawie budowlanym czy oświadczeń służb sprawdzających, które nie są wymagane. Albo uprawnień, świadectw kwalifikacji i potwierdzeń o przynależności do izby osób podpisanych pod badaniami instalacji elektrycznej i wentylacji mechanicznej. Zdaniem specjalistów, uwagi, są o tyle zadziwiające, że nie wskazują na konkretne uchybienia za to wybiegają poza przepisy prawa budowlanego... - Czy jak idzie pan do lekarza, żąda pan od niego kopii dyplomu ukończenia medycyny? - komentuje jeden z inspektorów. Potwierdza to nadzorujący remont inżynier kontraktu. - To są pewne obyczaje odbiegające od ogólnie obowiązujących, ale my je szanujemy i się do nich dostosujemy, myślę, że do piątku 26 września wszystko uzupełnimy - mówi Cezary Wąsowski, inżynier projektu.

Antoni Kozień twierdzi, że wymaga tego, co mówi prawo budowlane i nie ma tu żadnej złośliwości. - Ustawa wyraźnie mówi co ma być i tego wołam, bo z tego jestem rozliczany, a to nie jest dyskusja na forum publiczne - ucina.

Według inżyniera kontraktu, inspektor, jeśli miał wątpliwości, mógł nałożyć na inwestora obowiązek uzupełnienia braków pod rygorem kary, a jednocześnie nie blokować oddania budynku do użytku. Nie skorzystał.

Marek Obszarny  -  POLSKA Dziennik Łódzki


Zainteresował temat?

0

0


Komentarze (11)

Zaloguj się: FacebookGoogleKonto ePiotrkow.pl
loading
Portal epiotrkow.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby komentujące czynią to na swoją odpowiedzialność karną lub cywilną.

Szatniarz ~Szatniarz (Gość)03.10.2008 09:50

Vash napisał:

Cytuję:
Z poprzednich informacji o remoncie MOKu wynika, że wątpliwości Inspektora Nadzoru Budowlanego mogą być uzasadnione, zapraszam do lektury.


Świadomie lub nie, ale mylisz kolego (ewent. koleżanko) dwie rzeczy. To mianowicie, co obejmował remont, z tym co zakwestionował inspektor. Gdyby chodziło o jakiekolwiek wątpliwości dotyczące błędów konstrukcyjnych czy wykonawczych elementów istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa w ogóle byśmy tutaj na ten temat nie dyskutowali, bo nie byłoby o czym.

00


Czacha dymi ~Czacha dymi (Gość)02.10.2008 23:21

Ok, Panie Vash. Co do ostatniej czesci Panskiej wypowiedzi zgadzamy sie w stu procentach. W tym kontekscie nie widze natomiast uzasadnienia dla ocen zawartych w czesci pierwszej, bo jesli stawiamy zarzut stronniczosci, to wypadaloby jakkolwiek ow zarzut uzasadnic, chocby wskazaniem, o ktora to strone chodzi. Co do organow nadzoru, zaufanie oczywiscie miec powinnismy, ale absolutnie nie - jak Pan to okreslil - "musimy". Czyzby Pan, Panie Vash, nie zauwazyl jeszcze, ze po 1989 cos sie jednak zmienilo? A krytyka jest nie tylko potrzebna, ale i konieczna w sytuacji, gdy ow nadzor sam sie podklada i byc moze potwierdza tym samym dyspozycyjnosc wobec tych, ktorych wywolanie tej sprawy tak denerwuje. Pozdrawiam Pana, Panie Vash, i polecam refleksje nad wlasnymi ocenami i tym, czemu i komu one maja sluzyc.

00


Vash ~Vash (Gość)02.10.2008 18:11

Do Czacha dymi: nikt tu nikogo nie próbuje zakrzyczeć. Zwracam tylko uwagę na stronniczość dziennikarza.
Z poprzednich informacji o remoncie MOKu wynika, że wątpliwości Inspektora Nadzoru Budowlanego mogą być uzasadnione, zapraszam do lektury.
Natomiast jeśli szukasz machinacji to polecam pewien budynek przy Pasażu Rudowskiego, którego główny rezydent powinien służyć mieszkańcom miasta, a nie odwrotnie.

00


Czacha dymi ~Czacha dymi (Gość)02.10.2008 12:02

Panie Vash, chyba powinien Pan zrozumiec, ze pewnych spraw nie da sie zakrzyczec nawet dwunastoma wykrzyknikami, a swoich machinacji uwiarygodnic opowiesciami o katastrofach budowlanych. To niesmaczne.

00


Vash ~Vash (Gość)02.10.2008 09:38

Do szanownego Pana Dziennikarza autora artykułu: więcej rzetelności mniej stronniczości!!!!!!!!!!!!.
Nie sądzę aby Pan na miejscu Inspektora Nadzoru Budowlanego wziął odpowiedzialność za obiekt mając poważne wątpliwości co do wykonania remontu obiektu. My szarzy obywatele nie znający się na budowlance i prawie budowlanym musimy mieć zaufanie do organów nadzoru, w końcu chodzi tu o obiekt użyteczności publicznej, więc wolałbym nie zastanawiać kiedy z niego uciekać bo się wali.
Więc jeśli są uzasadnione wątpliwości co do rzetelności wykonania remontu, to chyba lepiej poczekać, by później korzystać z obiektu bez obaw.
Jeżeli szuka Pan sensacji w postaci kolejnej katastrofy budowlanej to proszę szukać gdzie indziej, bo Piotrków zasługuje na porządną salę teatralną.
Pozdrawiam.

00


Szatniarz ~Szatniarz (Gość)30.09.2008 12:19

A ja proponuję zapoznać się z pismem inspektora, które wstrzymało oddanie sceny MOK-u i w którym napisał on czarno na białym o jakie braki chodzi. Czyżbyś nie znał jego treści, Janosiku?

00


janosik ~janosik (Gość)30.09.2008 02:56

Cytuję:
Już we wstępnej fazie pracy przy projekcie było wiele problemów, z którymi musieliśmy się uporać. Raz nawet runęła ściana, innym razem pękła. Jednak jednym z ważniejszych był kłopot ze sceną główną. Znajdowała się za wysoko. Musieliśmy ją całą przebudować i obniżyć. Trzeba było wyciągnąć spod niej trzynaście belek, z których każda ważyła około dwóch ton. Na szczęście pracują u nas górale, podwykonawcy jednej z warszawskich firm, a mówi się, że jeden góral równa się dwóm "naszym", z centralnej Polski- mówi Jacek Sokalski.
- Tak, to był ogrom pracy. Wszystko zostało zrobione od podstaw. To nie jest retusz, jaki do tej pory zdarzało się wykonywać w MOK-u - mówi Milena Szymczyk, instruktor teatralny w Miejskim Ośrodku Kultury.

Podsumowując proponuję zapoznać się ze wcześniejszymi artykułami dotyczącymi kosmetyki MOK-u.

00


Szatniarz ~Szatniarz (Gość)29.09.2008 09:48

Cytuję:
Tu budynek użyteczności publicznej i nagonka na Inspektora bo za dużo wymaga zamiast przymknąć oko.


Albo mylisz pojęcia albo celowo próbujesz wprowadzić ludzi w błąd. Tu nie jest mowa o tym, że inspektor miałby przymykać oko na uchybienia, ale o tym, że stwierdzone "uchybienia" mają bardzo wątłą podbudowę prawną. Inspektor ma takie instrumenty, że zawsze może uznać, że czegoś mu jeszcze brakuje albo coś jest dla niego nie do końca zrozumiałe i gucio mu zrobisz, ale nie musi przy tego typu drobnych wątpliwościach wstrzymywać inwestycji. Mówiąc wprost wygląda na to, że wykazał dużo "dobrej" woli, żeby scena MOK była na razie nieczynna i to tuż przed zaplanowaną imprezą. Ciekawe dlaczego?

Cytuję:
Ciekawe kto będzie spowiadany w razie tragedii.


Jakiej tragedii? To nie była budowa MOK-u, ale remont jego wnętrza. Więc nie wypisuj głupot, bo nie ma tu mowy o spadających na głowę sufitach lub obrywającym się balkonie. Chyba, że masz na myśli grubość powłoki malarskiej albo rodzaj użytej farby.

00


hmmm ~hmmm (Gość)28.09.2008 23:41

Oto nasza Polska rzeczywistość przepisy są po to by je "troszkę obejść". Tak duże przedsięwzięcie i brak dokumentacji, gdyby to była prywatna osoba oddająca budynek musiałaby się wywiązać ze wszystkich wytycznych i sprawa do gazet by nie trafiła. Tu budynek użyteczności publicznej i nagonka na Inspektora bo za dużo wymaga zamiast przymknąć oko. Ciekawe kto będzie spowiadany w razie tragedii. Na szczęście nie ja :)

00


Czacha dymi ~Czacha dymi (Gość)26.09.2008 22:54

No niezle, coraz lepiej, cudnie.

00


reklama

Społeczność

Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!

Życzymy miłego przeglądania naszej strony!

zamknij komunikat