Modliłam się, żeby dostać dobre dzieci

Tydzień Trybunalski Środa, 03 października 20120 7750
Ponad 90 rodzin zastępczych w powiecie piotrkowskim, a w nich ponad 150 dzieci. Wydaje się, że chętnych, by zostać zawodową rodziną zastępczą, jest dużo. Problem jednak w tym, że tylko dziesięć procent tej liczby to obce osoby, które podjęły trud wychowania cudzych dzieci za pieniądze.

Reszta to dalsza rodzina lub osoby spokrewnione. Te liczby to ciągle zbyt mało.

Chętnych na zostanie zawodową rodziną zastępczą jest mało. Najmniej tych niespokrewnionych z dziećmi. Ci chętni należący do rodziny rzadko mogą spełnić stawiane im wymogi. Zdarzają się też rezygnacje. - W powiecie piotrkowskim jest dokładnie 96 rodzin zastępczych. Można by powiedzieć, że to nie jest mało, jednak tylko 10% tych ludzi zupełnie nie jest spokrewnionych z dziećmi. Oznacza to, że większość rodzin zastępczych stanowią osoby z bliskiej rodziny - mówi Danuta Ratajska, kierownik działu Opieki nad Dzieckiem i Rodziną w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie.

Takich, którzy chcą opiekować się obcymi dziećmi, jest mało. Ci, którzy mają odpowiednie warunki, mają też wątpliwości i obawy o ogromną odpowiedzialność. Nie zawsze najbliższa rodzina, która chce pełnić opiekę nad dziećmi, może to robić. - Dziadkowie, którzy chcą zostać rodziną zastępczą, nie zawsze są wydolni zdrowotnie. Z kolei najstarsze rodzeństwo często, mimo wielkich chęci, nie jest gotowe zostać rodzicem. Trudno jest przypuszczać, że młody, osiemnastoletni człowiek jest już na tyle dojrzały, by zostać rodzicem dla np. swojego kilkunastoletniego rodzeństwa. Często ci młodzi ludzie nie są w stanie emocjonalnie nad tym zapanować. Stąd powroty z rodzin zastępczych do placówek wychowawczych. Na szczęście w naszym powiecie takie sytuacje to jednorazowe przypadki. Owszem, zdarzyły się takie powroty do domu dziecka w Sulejowie. Jeden z nich był spowodowany trudną, przewlekłą chorobą rodzica zastępczego, a drugi relacją emocjonalną między rodzicem zastępczym i dzieckiem oraz rodzicem biologicznym i dzieckiem. To był złożony problem - mówi Danuta Ratajska.

Pani Marianna znajduje się w tych dziesięciu procentach, które zdecydowały się przygarnąć obce dzieci. Przyznaje, że chcąc założyć zawodową rodzinę zastępczą, miała na celu dodatkowy zarobek. - Zadecydowałam się na prowadzenie zawodowej rodziny zastępczej, bo chciałam mieć dodatkowe dochody. Nie ukrywam tego. Nie bez znaczenia jest też to, że mam duży dom i nie chciałam, by stał pusty, mam przestrzeń dookoła niego. To są bardzo dobre warunki dla dzieci. Poza tym mam doświadczenie w pracy z dziećmi, bo z wykształcenia jestem nauczycielem. Emerytura nauczyciela jest taka, jaka jest i potrzebowałam pracy, dzięki której mogłabym zarobić dodatkowe pieniądze. Szukałam pracy do domu, ponieważ mieszkam w miejscu dość oddalonym od miasta. Zbiegi okoliczności zdecydowały, że stało się tak, a nie inaczej. Pewnego dnia byłam w Piotrkowie i rozbolał mnie ząb. Nie znam zbyt dobrze miasta, więc kupiłam gazetę piotrkowską w poszukiwaniu stomatologa. Tam natknęłam się na informację o rodzinach zastępczych. Przywiozłam gazetę do domu i z mężem zaczęliśmy dyskutować. Nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak zawodowa rodzina zastępcza, ale po nitce do kłębka. Po uzyskaniu wszelkich informacji zdecydowaliśmy się z mężem na taką formę. Wiedziałam, że nie będzie łatwo. Początkowo chciałam wziąć dzieci z domu dziecka na święta, by mogły u nas gościć, ale nie otrzymaliśmy zgody od dyrektora placówki. Dowiedziałam się, że PCPR pomoże nam w tej sprawie - mówi pani Marianna Leszto-Stawicka, która jest zawodową rodziną zastępczą dla czworga rodzeństwa.

Pani Marianna i jej mąż przeszli szkolenie, spełnili wymogi i przez pół roku czekali na dzieci.
- By zostać zawodową rodziną zastępczą, trzeba przede wszystkim mieć obywatelstwo polskie i mieszkać w Polsce. Nie można być karanym i należy wywiązywać się z płacenia alimentów, jeśli takie na osobę były nałożone. Muszą być także odpowiednie warunki na posiadanie dziecka, w tym warunki mieszkaniowe. Poza tym trzeba mieć zaświadczenie lekarskie, że stan zdrowia oraz predyspozycje pozwalają na zaopiekowanie się dzieckiem. Odpowiednie warunki to oczywiście zapewnienie dziecku miejsca do spania, do nauki, do zabawy. Oczywiście wszystko zależy od wieku dziecka i związanych z tym potrzeb. W każdym przypadku ta sytuacja rodziny jest oceniana indywidualnie. Jeśli taka rodzina warunki spełnia, konieczne jest szkolenie prowadzone przez specjalistów - dodaje Danuta Ratajska.

Pani Marianna i jej mąż wszystkie wymagania spełnili, ale tuż po otrzymaniu pozytywnej opinii na temat zawodowej rodziny zastępczej mąż pani Marianny zmarł. Kobieta jednak nie zmieniła zdania i podjęła się opieki nad czworgiem rodzeństwa. - Nie wiedziałam, jakie dzieci dostanę. Poznałam ich imiona w momencie, kiedy do mnie jechały. Przyznaję, że to była bardzo trudna decyzja, i to nie tylko ze względu na śmierć męża. To jest ogromna odpowiedzialność i to właśnie ta odpowiedzialność powoduje strach - mówi pani Marianna.Pani Marianna strach przełamała, ale jak sama przyznaje, modliła się o dobre dzieci.


Zainteresował temat?

5

1


Komentarze (0)

Zaloguj się: FacebookGoogleKonto ePiotrkow.pl
loading
Portal epiotrkow.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby komentujące czynią to na swoją odpowiedzialność karną lub cywilną.

Na tym forum nie ma jeszcze wpisów
reklama

Społeczność

Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!

Życzymy miłego przeglądania naszej strony!

zamknij komunikat