Kawał historii w kartonowych pudłach

Tydzień Trybunalski Poniedziałek, 06 sierpnia 20121 10569
Co dalej z pamiątkami po Reymoncie? Łóżko, w którym sypiał, krzesło na którym siedział, butelki, z których pijał, przyroda, którą podziwiał, i ludzie, których opisał w “Chłopach”...

To tu Stanisław Władysław Reymont spędził najważniejsze lata swojego życia i tu znajduje się najwięcej pamiątek po nobliście. Mało kto wie, że Prażki (30 km od Piotrkowa) to miejscowość, w której razem z rodzicami mieszkał Reymont. Miejsce niszczeje, bo nie ma pieniędzy na zagospodarowanie. Nie ma ich właścicielka posiadłości, córka Jana Załęskiego, który był synem siostry Reymonta, nie ma ich gmina ani powiat. Jednym słowem - kawał historii leży w kartonowych pudłach.

   Około 30 km od Piotrkowa (miejscowość Prażki w gminie Będków) 13 hektarów ziemi wraz z wiekowymi drzewami (sadzonymi przez siostry Reymonta), dwoma domami, młynem i budynkiem gospodarczym odziedziczyła pani Ewa Załęska-Szczepko, córka Jana Załęskiego, który był synem najmłodszej siostry Stanisława Władysława Reymonta. Odziedziczyła miejsce, które dużo bardziej niż Lipce Reymontowskie wiąże się z życiem noblisty. Miejsce nieodkryte przez innych i okazuje się - kłopotliwe, bo właścicielka pieniędzy na generalny remont nie ma, a poza nią nikt inny nie jest tym miejscem zainteresowany. Pani Ewa i jej mąż chcieli udostępnić to miejsce innym i ocalić od zniszczenia i zapomnienia.

- To miejsce, dzięki małżeństwu Aleksandra Załęskiego z Heleną, najmłodszą siostrą Stanisława Władysława Reymonta, znalazło się drogą dziedziczenia w moich rękach. Jest związane z Reymontem najbardziej ze wszystkich miejsc, które znajdują się w naszym regionie (bardziej niż Kobiele Wielkie, Tuszyn czy Lipce). Rodzice Reymonta kupili tu osadę młyńską z 13 ha ziemi i przyszły noblista trafił tu jak był 10-letnim chłopcem. To z tego miejsca Reymont startował w świat. Stąd czerpał inspiracje i obserwacje dotyczące chłopów, rolników, te krajobrazy miał w głowie i później przelewał na papier. Nazwiska tutejszych mieszkańców później znalazły się w “Chłopach”. W efekcie ja odziedziczyłam całość - mówi Ewa Załęska-Szczepko, właścicielka osady.

Majątek państwa Szczepków jest imponujący. Miejsce pełne pamiątek po Reymoncie. Jest dom, w którym jako dziecko mieszkał Reymont z rodzicami, jest łóżko, w którym sypiał, krzesła, na których siadał, wieszak na ubrania, mnóstwo listów, które pisał głównie do rodziny, pocztówki, zdjęcia, książki opatrzone dedykacją pisarza, ale także waga używana w kuchni, butelki po piwie (pijał z nich ojciec Stanisława Władysława), opakowania po lekarstwach, które zażywała jego siostra i wiele innych przedmiotów codziennego użytku. To wszystko własność prywatna, którą państwo Szczepkowie bardzo chcieliby podzielić się z innymi.

- Rok 2000 był Rokiem Reymontowskim i w związku z tym łódzkie muzeum zorganizowało wystawę związaną z noblistą. Zwrócono się wówczas do nas z prośbą o udostępnienie pamiątek po nim. My bardzo chętnie to zrobiliśmy i nawet część mebli podarowaliśmy muzeum, a pozostałą część oddaliśmy w depozyt. Wystawa się udała i odbiła szerokim echem. Jednak po pewnym czasie została zdjęta i doszły nas słuchy, że te cenne pamiątki poniewierają się, leżąc razem ze starymi stołami bilardowymi. Postanowiliśmy odebrać te rzeczy i oddano je nam z chęcią. I znów pamiątki trafiły do kartonów - mówi Andrzej Szczepko, mąż pani Ewy.

Państwo Szczepkowie, chcąc zachować to miejsce od zapomnienia i pokazać je innym, próbowali zainteresować tematem Starostwo Powiatowe w Tomaszowie Mazowieckim i gminę Będków.
- Nic z tego nie wyszło. Początkowo byli zainteresowani tematem, odbyliśmy z władzami kilka spotkań, ale na tym sprawa się zakończyła. Nie mamy dzieci, więc nie mamy spadkobierców i chcieliśmy, by to miejsce służyło innym. My jesteśmy ludźmi wiekowymi, nie mamy siły na remont ani nie mamy funduszy na taki cel. Liczyliśmy na to, że sięgając po środki unijne, gmina mogłaby zadbać o to miejsce, które my z chęcią byśmy udostępnili do powszechnego użytku. Tym bardziej, że nasza kolekcja jest dużo bogatsza niż ta w Lipcach. Tam ktoś zajął się promocją tego miejsca w taki sposób, że świat kojarzy Reymonta właśnie z tamtymi terenami - mówi pani Ewa.


Zainteresował temat?

1

0


Komentarze (1)

Zaloguj się: FacebookGoogleKonto ePiotrkow.pl
loading
Portal epiotrkow.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby komentujące czynią to na swoją odpowiedzialność karną lub cywilną.

reczka ~reczka (Gość)03.11.2014 22:33

Szkoda że nie ma kto zainteresować się takim miejscem.Przecież to historia tak ważego Polskiego noblisty.

10


reklama

Społeczność

Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!

Życzymy miłego przeglądania naszej strony!

zamknij komunikat