Jan Onesin i jego konie

Tydzień TrybunalskiRegion Sobota, 16 listopada 20193 2712
Kiedy kończyła się pierwsza wojna światowa, do życia budziła się II Rzeczypospolita. Ci, którzy urodzili się w niewoli stawali się obywatelami wolnej Polski. Różne były polskie drogi do wolnej ojczyzny. Jedna z nich wiodła z Burli na Bukowinie Mołdawskiej do podwolborskich Bogusławic.

Ładuję galerię...

Jan Onesin urodził się 13 marca 1893 roku w rodzinie polskich emigrantów, którzy na Bukowinie (dzisiejsza Rumunia) szukali lepszego życia. Niedaleko rodzinnej Burli, w Radowcach znajdowała się hodowla słynącego w Europie cesarskiego stada ogierów. Fakt ten miał najprawdopodobniej duże znaczenie dla przyszłej drogi życiowej Jana Onesina, który zapragnął studiować weterynarię i z opieką nad końmi wiązać swoje przyszłe losy. Niestety z powodów rodzinnych i materialnych nie było to możliwe.

 

Młodym i zdolnym chłopcem zainteresowała się rodzina Kajetanowiczów, wspierająca na terenie Bukowiny polskość i swych rodaków. Przyjęła do swojego domu Jana Onesina i wysłała na studia weterynaryjne do Czerniowców. Kiedy rozpoczęły się działania wojenne, Jana powołano do służby w armii austro-węgierskiej. Jako niedoszły lekarz weterynarii odbywał tę służbę, opiekując się końmi. Nieznane są jego drogi z tego okresu, tym niemniej archiwa informują, że podczas jednej z bitew I wojny światowej został ranny. Nie wiadomo też, kiedy zetknął się podczas działań wojennych ze swym przysposobionym bratem Albinem Kajetanowiczem, wtedy kapitanem (rotmistrzem) cesarskiej armii. Wiemy, że obaj bracia w końcu trafili do Piotrkowa Trybunalskiego. A znaleźli się tu zupełnie przypadkowo, chociaż to, że znaleźli się tu razem już przypadkiem nie było.

 

Najlepsze ogiery z cesarskiego stada (z Radowców, Kołomyi i Olchowic) zostały w obawie przed skutkami wojennych działań wywiezione w głąb Galicji, a następnie w liczbie około 170 sztuk trafiły drogą kolejową do Piotrkowa. Niewielkim oddziałem opiekującym się stadem dowodził Albin Kajetanowicz, natomiast Jan Onesin sprawował opieką weterynaryjną nad końmi. Ze szczątkowych informacji wynika, że członkami oddziału byli głównie Polacy. Wszyscy byli legionistami, co ma pewne znaczenie dla dalszej historii cesarskiego stada. Kiedy działania wojenne I wojny światowej dobiegały końca, właściciele koni próbowali je odzyskać. Na próżno. Albin Kajetanowicz i jego koledzy z oddziału wcale nie myśleli wykonać rozkazu z Wiednia. Pomogli im w tym polscy kolejarze, ukrywając i fałszując dokumenty przewozowe.

 

W roku 1921 stado trafiło do Bogusławic. Warunki do zbudowania przyszłej, słynnej później hodowli koni były bardzo trudne. Trafili tu głównie byli legioniści z byłego oddziału rotmistrza Kajetanowicza. Dzięki wojskowej dyscyplinie powoli budowali podwaliny pod przyszłą stadninę. Do przyszywanych braci Albina i Jana dołączyła ich siostra Paulina (wkrótce wyszła za mąż za Jana Oleśkowa, późniejszego sekretarza i buchaltera stadniny). Ten, można powiedzieć, rodzinny system zarządzania trwał do 1923, kiedy to Albin Kajetanowicz ciężko się rozchorował. Postanowił powrócić w rodzinne strony (Burla, Rumunia), gdzie niestety zmarł. W tym czasie stado w Bogusławicach zaczęło się już stawać dumą nowej Polski.

 

12 czerwca 1924 roku Jan Onesin ożenił się z Cecylią Czerwińską z Piotrkowa. Przeniósł się z Bogusławic do pobliskich Krzykowic, gdzie jako główny weterynarz stadniny otrzymał służbową kwaterę (niewielki folwark nad rzeką Wolbórką ze stajnią dla koni wymagających opieki weterynaryjnej).

 

Jan Onesin, z racji wykonywanych obowiązków i z zamiłowania do technicznych nowinek, prowadził fotograficzną dokumentację stada, dokumentował wszystkie narodziny koni i ważniejsze wydarzenia. Skrzynie z tą dokumentacją na szklanych kliszach przechowywane były przez jego rodzinę przez wiele lat.

Zmarł w roku 1937, kiedy konie z Bogusławic były już znane na całym świecie. Mało kto pamiętał już wtedy, że były to konie bardzo podobne do tych, jakie |Jan zapamiętał z pobliskich rodzinnej Burli Radowców na Bukowinie.

 

Jan Onesin urodził się jako poddany Cesarstwa Austro-Węgierskiego na terenie dzisiejszej Rumunii. Pochowany jest na cmentarzu w Piotrkowie Trybunalskim jako obywatel wolnej Polski.

 


Zainteresował temat?

6

2


Komentarze (3)

Zaloguj się: FacebookGoogleKonto ePiotrkow.pl
loading
Portal epiotrkow.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby komentujące czynią to na swoją odpowiedzialność karną lub cywilną.

T.S. ~T.S. (Gość)22.11.2019 13:03

Jestem autorem tego artykułu. Jan Onesin był moim dziadkiem, którego znam tylko z opowiadań, Historia jego życia jest dla mnie fascynująca tak jak i historia stadniny koni w Bogusławicach, z którą byłem zapoznawany od dziecka. Dzisiaj, kiedy już nie jedno w życiu widziałem, wiem, że były to trudne i zarazem wspaniałe czasy.

30


gość ~gość (Gość)17.11.2019 15:17

Pomyślcie ile dawniej ludzie mieli w sobie pasji i woli życia pomimo trudów i przeciwności losu. Stare fotografie oddają ich czyste serca piękne duszę ich zamiłowanie i ciężka pracę...

50


gość ~gość (Gość)16.11.2019 09:07

Piękny artykuł...
To były czasy....
Teraz ludzie szukają byle problemów, bo nie mają poważnych....

131


reklama

Społeczność

Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!

Życzymy miłego przeglądania naszej strony!

zamknij komunikat