ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Jak uzdrowić polską szkołę?

Piątek, 04 października 2019 1824
Wywiad z Anitą Sowińską – ekonomistką i społeczniczką w obszarze ekologii, członkinią zarządu Wiosny, kandydatką w wyborach do Sejmu startującą z pierwszego miejsca listy Lewicy.

Wywiad prowadzi: Klaudia Marek


Klaudia Marek (KM): Pierwszy dzwonek w szkole już za nami. Gimnazja zostały zlikwidowane, tak jak to zapowiadał rząd. Czy zatem czy można mówić o sukcesie reformy oświaty?

 

Anita Sowińska (AS): Z pozoru można powiedzieć, że wszystko jest w porządku – rząd zlikwidował gimnazja, tak jak wcześniej zapowiedział. Zdecydowanie jednak sprzeciwiam się temu, aby nazywać to „reformą oświaty”, gdyż ta zmiana nie przyniosła i nie przyniesie zakładanych efektów. Skąd to wiem? Zawodowo zajmuję się zarządzaniem zmianami, dlatego wiem, że po skończonym projekcie zawsze przychodzi czas na podsumowanie i zadanie sobie pytania: czy cel został osiągnięty? Zastanawiające, że dziś już nikt prawie nie wspomina, jaki był cel reformy edukacji. A było nim przede wszystkim podniesienie jakości kształcenia – przynajmniej tak komunikował to rząd. Dziś już wiemy, że ten cel nie został osiągnięty, więc nie ma mowy o sukcesie reformy.

 

KM: Efektów zmian nie widać, ale samorządy skarżą się, że reforma kosztuje ich budżety dodatkowe miliony złotych.

 

AS: Założeniem minister Zalewskiej było to, że reforma edukacji będzie bezkosztowa, co szybko okazało się nieprawdą. Jak podaje NIK, samorządy otrzymały dodatkowe 6% subwencji oświatowej, przy czym ich wydatki na szkoły zwiększyły się o 12%. Zatem połowę dodatkowych kosztów przerzucono na samorządy. Pieniądze to jednak nie wszystko. Największą cenę za reformę edukacji zapłaciły dzieci z podwójnych roczników. Część z nich nie dostała się do szkół, które sobie wymarzyła, a to może rzutować na całe ich życie. Wysoką cenę zapłacili też nauczyciele, którzy robili co mogli, żeby jakoś dostosować podstawy programowe podwójnych roczników. Reforma wywołała ogromny chaos w oświacie, a poniesione koszty finansowe, organizacyjne i społeczne nijak mają się do jej efektów.

 

KM: Czy zatem likwidacja gimnazjów powinna zostać cofnięta?

 

AS: Absolutnie nie. Reforma została zrobiona bez namysłu i byle jak, ale to nie znaczy, że należy cofać się do poprzedniego systemu. Edukacji potrzebna jest mądra ewolucja, a nie kolejna rewolucja. System edukacji w Polsce potrzebuje reformy jakościowej, tak żeby przygotować nasze dzieci i młodzież na wyzwania XXI wieku, np. robotyzację, zmiany klimatyczne, zmiany społeczne, a także niebezpieczeństwa płynące z dezinformacji. Dzieci powinny być uczone analitycznego myślenia, szukania kreatywnych rozwiązań, pracy zespołowej, odwagi poznawczej. Szkoła powinna pomagać uczniom rozwijać ich talenty i wspierać pasje.

 

KM: Wspomniałaś, że likwidacja gimnazjów nie przyniosła spodziewanych efektów, czyli podniesienia jakości kształcenia. Jak zatem powinna wyglądać reforma?

 

AS: Żeby odpowiedzieć na to pytanie trzeba sięgnąć do dobrych przykładów reformy oświaty z innych krajów. Dla mnie takim przykładem jest Finlandia. Jeszcze w latach 50. opinia na temat poziomu wykształcenia mieszkańców Finlandii nie była – delikatnie mówiąc – dobra. Dominował stereotyp prymitywnego drwala. W latach 70-tych zdecydowano się na reformę oświaty, która jest obecnie wskazywana jako jedna z wzorcowych na świecie.Fińska gospodarka jest ponad to uznawana za jedną z najbardziej innowacyjnych. Jednym z kluczowych czynników tej reformy jest status nauczycieli i nauczycielek. Przez lata przywrócono temu zawodowi prestiż. Stało się to nie tylko ze względu na podniesienie wynagrodzeń w oświacie do poziomu wyższego niż średnia krajowa, ale głównie za sprawą zapewnienia pedagogom dużej autonomii w pracy. Nauczyciele sami określają zakres swoich zadań i sposób ich realizacji, zatem jest to rodzaj partycypacji, który gwarantuje stałe doskonalenie procesu nauczania.

 

KM: Ubiegasz się o mandat posłanki w nadchodzących wyborach. Co proponuje LEWICA jeśli chodzi o system oświaty?

 

AS: Program Lewicy obejmuje zmiany w systemie nauczania, które przygotują dzieci i młodzież na wyzwania XXI wieku. Będziemy uczyć o zdrowym stylu życia, przeciwdziałaniu dyskryminacji, zmianach klimatycznych, rozpoznawaniu “fake newsów”, cyberbezpieczeństwie. Rozszerzymy również naukę programowania. Wyrwiemy polskie szkoły z XIX wieku. W każdym powiecie utworzymy ponad 300 cyfrowych sal lekcyjnych z nowoczesnym wyposażeniem dla szkół podstawowych. W 2020 roku przekażemy samorządom dotację celową 2,4 mld złotych na realizację tego postulatu. Pozwoli to nie tylko na wprowadzenie do szkół nowych technologii, ale także na remonty szkół w biedniejszych samorządach.

 


KM: A co z lekcjami religii w szkole? LEWICA jako jedyne ugrupowanie polityczne ma to w swoim programie.


AS: Wokół lekcji religii nagromadziło się wiele niepotrzebnych emocji. Należy przede wszystkim rozdzielić dwie rzeczy – możliwość nauczania lekcji religii w szkołach – co obecnie gwarantuje konkordat oraz finansowanie lekcji religii – o czym konkordat nie wspomina. Nie powinno być tak, że wszyscy podatnicy składają się na lekcje religii – niezależnie od tego, czy są wierzący, czy nie. Docelowo szkoła powinna być świecka. Mówię to jako osoba wierząca, więc uważam, że patrzę na tę kwestię dość obiektywnie. Do czasu całkowitego wyprowadzenia religii ze szkół katecheza będzie umieszczane na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej. W ten sposób w planie lekcji pojawią się dwie dodatkowe godziny języka angielskiego bez jednoczesnego zwiększania obciążenia godzinowego uczniów.


KM: Wspomniałaś wcześniej o nauczycielach. Jaką propozycję ma dla nich LEWICA?

 
AS: Żeby odpowiedzieć na to pytanie posłużę się kilkoma faktami. Według raportu OECD zarobki polskich nauczycieli należą do najniższych w Europie. Dodatkowo, nauczyciele w Polsce zarabiają ok. 1-1,2 tys. zł mniej niż przedstawiciele innych zawodów, w których wymaga się wysokich kwalifikacji. To się musi zmienić – nauczycielki i nauczyciele muszą godnie zarabiać. Lewica proponuje wynagrodzenie w sektorze publicznym na poziomie minimum 3500 złotych brutto, przy czym dotyczy to całego sektora budżetowego, czyli również urzędników i pracowników medycznych. Mówimy tu oczywiście o minimum, nauczyciele o wyższych kwalifikacjach będą zarabiać odpowiednio więcej.


KM: Na koniec – co jest kluczem do zmiany systemu oświaty?


AS: Szkoła powinna odpowiadać na wyzwania współczesności – uczyć współpracy oraz gwarantować wszechstronne i obywatelskie wychowanie. Podstawy programowe muszą nadążać za zmieniającym się światem, takie jak zmiany klimatyczne, cyfryzacja, rozpoznawanie nieprawdziwych informacji w mediach i w Internecie. Jest dużo do zrobienia, ale jeśli chcemy, aby Polska dobrze się rozwijała i aby nasze dzieci miały ciekawą i dobrze płatną pracę – musimy postawić na dobrą edukację.

 

KM: Dziękuję za rozmowę

 

/Sfinansowano ze środków KW Sojusz Lewicy Demokratycznej 


Zainteresował temat?

9

19


reklama

Społeczność

Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!

Życzymy miłego przeglądania naszej strony!

zamknij komunikat