Elektryczność nad Strawą

Wtorek, 04 lutego 20202 2766
Pierwsze spotkanie piotrkowian z elektrycznością miało miejsce w przedostatniej dekadzie XIX stulecia.
NAC

Na pierwszą elektrownię z prawdziwego zdarzenia mieszkańcy naszego miasta musieli jednak poczekać do zakończenia I wojny światowej. Droga do jej utworzenia nie była usłana różami. Początkowo Piotrków miał ją zawdzięczać kolei...

 

Elektryfikacja Europy rozpoczęła się w drugiej połowie XIX stulecia. Pierwsze spotkanie piotrkowian z elektrycznością miało miejsce w 1882 roku. We wrześniu wspomnianego roku w ogrodzie kolejowym, zwanym Foksalem, mieszczącym się vis-a-vis dworca słynnej “Wiedenki” (obecnie teren dworca PKS) odbył się eksperymentalny pokaz oświetlenia elektrycznego.

 

Foksal i Manufaktura były pierwsze

 

Jak donosił ówczesny “Tydzień” w numerze 38/1882 dzierżawca Foksalu (...) przy dworcu drogi żelaznej sprowadził agregat elektryczny i ten (...) oświecał część ogrodu. Cztery lata później pierwszy stały agregat rozpoczął pracę w nowo wybudowanej piotrkowskiej Manufakturze na Bugaju. We wzniesionej przez spółkę Frumkin, Schlosberg i Wyszewański fabryce bawełny w sali maszyny parowej, która ogrzewała zarówno cały zakład, jak i wprawiała w ruch 400 warsztatów tkackich, umieszczono dodatkowo maszynę dynamo-elektryczną, która całą fabrykę oświetla lampami 6-łukowymi i 400 żarowymi - donosił “Tydzień” w styczniu 1896 roku tuż po uruchomieniu produkcji.

 

Bój o elektrownię

 

Na pierwszą piotrkowską elektrownię z prawdziwego zdarzenia przyszło piotrkowianom poczekać jeszcze blisko 30 lat. Jednak pierwsze boje o jej wzniesienie rozpoczęły się jeszcze w trakcie trwania I wojny światowej. W 1917 roku inżynier Pętkowski (w owym czasie właściciel willi Wanda i hotelu “Comfort”) wraz z Antonim Sobniewskim zawiązali Towarzystwo Elektrowni Piotrkowskiej i przy technicznej pomocy inżyniera mechanika Mieczysława Feilchenfelda złożyli miastu ofertę budowy nowoczesnego zakładu energetycznego. Wedle zachowanych w miejskim archiwum dokumentów oferta Pętkowskiego i Sobniewskiego została przyjęta przez Radę Miejską 9 sierpnia 1917 roku. Niestety przedstawione w niej warunki nie zyskały przychylności ówczesnych władz Piotrkowa. W tym samym czasie z innym projektem budowy elektrowni wystąpili wspólnie inżynier Ksawery Gnoiński i niejaki Krasiński. Ostatecznie po szeregu dyskusji i rozpisaniu przetargów 19 stycznia 1919 roku zawiązano prywatne Konsorcjum Budowy Elektrowni w Piotrkowie. W skład powstałej spółki weszli: inż. Pętkowski, rejent F. Kokoczyński, lokalni przemysłowcy K. Bartenbach, J. Bogusławska, B. Kantor, K. Kowalewski, Lehman, M. Majcherski, B. Tyc i J. Wróblewski. Do konsorcjum akces złożyli również obywatele ziemscy: E. Łuczycki z Witowa, F. Otocki z Dobiecina i O. Turoboyski z Bujnic. W tym samym roku spółka wypuściła na rynek akcje, z których wartość każdej oszacowano na 250 marek polskich. Niestety i to przedsięwzięcie zakończyło się fiaskiem. Dwa lata później Rada Miejska przekazała prawa do budowy elektrowni Polskiemu Towarzystwu Elektrycznemu “Błyskawica”. Wzniesiony przez Towarzystwo zakład w dość krótkim czasie okazał się dysponować zbyt małą, bo obliczoną na 3.000 KM mocą. Kwestia budowy centralnej elektrowni miejskiej pozostawała wciąż otwarta.

 

Z pomocą kolei?

 

We wspomnianym 1921 roku Polskie Towarzystwo Elektryczne, nie chcąc utracić piotrkowskiego kontraktu, opracowało projekt oparty na jednoczesnym wykorzystaniu zarówno nowo wybudowanego zakładu, jak i maszyny parowej o sile 1.000 KM, zainstalowanej w jednej z lokalnych fabryk. Pomysł spalił na panewce za sprawą... zbyt wygórowanych kosztów wypożyczenia agregatu przez jego właściciela. Kolejne dwa lata później podjęto decyzję, że miasto spróbuje sprostać zadaniu budowy elektrowni wespół z Zarządem Kolei Państwowych. Rozpoczęto nawet kompletować potrzebny w tym celu sprzęt. I tak według sprawozdania z 30 maja 1923 roku Piotrków posiadał już 1 generator na prąd zmienny trójfazowy (500 KM, 3.000 V) o mocy 325 KVA, a w miejskim magazynie na montaż i instalację czekały 3 transformatory o mocy 50 i 60 KW, około 26.300 kg miedzianego drutu dla sieci napowietrznej oraz 675 sztuk słupów drewnianych. 4 marca 1924 roku Wydział Mechaniczny i Zasobów przy ówczesnym Ministerstwie Kolei Państwowych wycofał się z uwagi na zbyt duże koszty przedsięwzięcia. Gdy wszyscy już myśleli, że Piotrków szybko nie doczeka się elektrowni z prawdziwego zdarzenia, władzom i mieszkańcom miasta niespodziewanie z pomocą przyszli... Belgowie.

 

Agawa

 


Zainteresował temat?

9

0


Komentarze (2)

Zaloguj się: FacebookGoogleKonto ePiotrkow.pl
loading
Portal epiotrkow.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby komentujące czynią to na swoją odpowiedzialność karną lub cywilną.

Jan rozsądny ~Jan rozsądny (Gość)07.02.2020 16:43

Do tej pory w miarę ciekawie.Ale historia sie nie skończyła w 1924 roku chyba , Pani/e MoPaw - proszę ciągnąć temat dalej.Tak na "oko" te budynki /chłodnia na zdjęciu to chyba Narutowicza.jeszcze w latach 60-tych chłodnia chyba stała.Później stanął tam budynek biurowy.Budynki po lewej , to późniejsze warsztaty Rejonu Energetycznego Piotrków. Podobno były tam 2 turbinki Ericsson-a ( może się mylę) , a generatory na napięcie chyba 1 kV.Jeszcze w latach 70-tych aktualny był dowcip , jak to elektromonterzy malowali szyny po napięciem i farba źle sie układała ( pewnie byli pod wpływem).

50


reklama

Społeczność

Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!

Życzymy miłego przeglądania naszej strony!

zamknij komunikat