8 minut ze Słowackim na piotrkowskim dworcu

ePiotrkow Piątek, 03 lutego 201711 13872
W tym roku przypada 90 rocznica nadania głównej ulicy w Piotrkowie imienia Juliusza Słowackiego. Z tej okazji przypominamy wydarzenie, które zainspirowało piotrkowskie władze do uczczenia w ten sposób jednego z trójcy narodowych wieszczów polskich. To było wielkie państwowe widowisko. W Piotrkowie specjalny pociąg wiozący trumnę ze zwłokami Juliusza Słowackiego na Wawel zatrzymał się na osiem minut. Witały go tłumy wiwatujących piotrkowian, wojsko, przedstawiciele lokalnych władz i pobliskiej Łodzi.

Ładuję galerię...

  Sprowadzenie zwłok Juliusza Słowackiego z paryskiego Cmentarza Montmartre do katedry na Wawelu w Krakowie w czerwcu 1927 roku było największym państwowym widowiskiem w okresie międzywojennym. Historycy twierdzą nawet, że ani wcześniej, ani później Polska czegoś takiego nie widziała (m.in. Jarosław Marek Rymkiewicz w publikacji "Słowacki. Encyklopedia") . Trudno się jednak dziwić, skoro inicjatorem całego wydarzenia był sam marszałek Piłsudski. Piotrków był jednym z nielicznych polskich miast, przez które przejechał specjalny skład pociągu, którym przewożono doczesne szczątki wielkiego poety.

 

Pamiętna 14.41

  Specjalny pociąg nr 205 w składzie dwóch wagonów bagażowych dla składania wieńców, czterech pulmanowskich i salonki nr 19, w której znajdowała się trumna ze zwłokami Juliusza Słowackiego, wjechał na piotrkowski dworzec kolejowy 27 czerwca 1927 roku o godzinie 14.41. W Piotrkowie ten wyjątkowy pociąg witały tłumy mieszkańców ciągnące się już od nasypów kolejowych na Budkach oraz kompania honorowa 25 pp., delegacje ze sztandarami i wieńcami, uczniowie miejskich szkół, przedstawiciele Kościoła, miejskich władz z ówczesnym wojewodą łódzkim Jaszczotem i generałem Małachowskim. Tak jak wcześniej zapowiadano, salonka nr 19, umieszczona na końcu składu, była otwarta, dzięki czemu widownia mogła zobaczyć nie tylko przybrane w purpurę wnętrze wagonu, ale również stojącą w nim trumnę. Przy trumnie zaś wartę pełnili, zgodnie zresztą z sugestią samego marszałka Piłsudskiego, sokół, harcerz, halerczyk, dowborczyk, robotnik, wieśniak i dziewczynka w stroju ludowym. W Piotrkowie postój pociągu trwał osiem minut. W porównaniu z innymi miastami, przez które przejechał na trasie Warszawa – Kraków, był to jeden z najdłuższych postojów. Osiem minut ten specjalny skład „zabawił” tylko jeszcze w Częstochowie. W Skierniewicach postój wyniósł tylko pięć minut, a w Sosnowcu zaledwie 2 minuty. W wielu miejscowościach skład w ogóle się nie zatrzymywał, tylko przejeżdżając przez nie, zwalniał do 10 km/h. Postój w Piotrkowie należał do jednych z najdłuższych, bowiem to właśnie nad Strawą przewidziano podmianę parowozu ciągnącego cały skład. Z Piotrkowa pociąg wiozący prochy jednego z największych polskich poetów okresu romantycznego wyruszył w dalszą podróż o godzinie 14:49. Do Krakowa skład dotarł w godzinach wieczornych tego samego dnia.

 

Mała wpadka

  Niestety to doniosłe wydarzenie w Piotrkowie nie obyło się bez małej wpadki. A wszystko, podobnie jak miało to miejsce podczas wizyty Ferdynanda Focha, przez to, że skład pociągu nieomal nie minął piotrkowskiego dworca. Piotrkowianie uczestniczący w uroczystości skarżyli się kilka dni później na łamach ówczesnego „Głosu Trybunalskiego” (1927 nr 149), że pociąg nie tylko nie zwolnił biegu na 3 km przed Piotrkowem, przez co ogromne tłumy publiczności zgromadzonej po obu stronach toru na Budkach mogły jedynie zobaczyć przelatujący jak błyskawica skład i unoszący się za nim tuman kurzu, ale również wjeżdżając już na dworzec, zatrzymał się w innym miejscu niż pierwotnie zakładano. Z tego też powodu delegacje władz miasta i województwa, kompania honorowa i poczty sztandarowe „pozostały daleko przed tłumem prywatnej publiczności, która rzuciła się ku trumnie, zajmując miejsce należne organizacjom i przedstawicielom Rządu”. Niemniej jednak, pomimo małego zamieszania, echa całej uroczystości tak mocno zapadły w pamięć mieszkańcom miasta, że już jesienią tego samego roku Rada Miejska podjęła uchwałę, by główną ulicę w Piotrkowie przemianować z Kaliskiej na ulicę Juliusza Słowackiego.

 

Paryż – Kraków przez Piotrków

  Jak to w ogóle się stało, że Piotrków znalazł się na liście miast, przez które przewieziono prochy poety? Zmarłego w 1849 roku na emigracji Juliusza Słowackiego pochowano na wspomnianym już Cmentarzu Montmartre w Paryżu. Przez II połowę XIX stulecia Polacy starali się sprowadzić prochy poety na ojczystą ziemię, udało się jednak po wielu perturbacjach dopiero w 1927 roku. Wtedy, w połowie czerwca w francuskiej stolicy ekshumowano szczątki poety, a następnie przewieziono do portu w Cherbourgu. Tam trumnę przetransportowano na statek „Wilia”, którym popłynęła do Polski. Dlaczego wybrano drogę morską? Przecież z Paryża do Krakowa wiodła i wiedzie znacznie krótsza droga lądem, chociażby przez Austrię. Ta decyzja podyktowana była względami, można rzec, propagandowymi. Sprowadzenie zwłok Słowackiego do kraju było pomysłem samego Piłsudskiego, który świeżo po przewrocie majowym jeszcze bardziej chciał zdobyć przychylność rodaków. Znad morza do Krakowa, w ciągu kilku dni, od 21 do 27 czerwca trumna z doczesnymi szczątkami Słowackiego przejechała całą Polskę, a tym samym mogło ją zobaczyć znacznie więcej osób, niźli byłoby to dane, gdyby wybrano trasę przez – dajmy na to – południową granicę ówczesnej Rzeczypospolitej. Zanim więc prochy poety spoczęły w krypcie na Wawelu obok prochów Mickiewicza, z Gdyni przebyły drogę najpierw torpedowcem do Gdańska, a stamtąd statkiem rzecznym noszącym miano „Mickiewicz” popłynęły Wisłą m.in. przez Toruń i Płock do Warszawy. W stolicy z kolei, po jednodniowych uroczystościach m.in. w katedrze św. Jana, trumnę umieszczono w specjalnym pociągu, który to zabrał ją w ostatnią podróż przez Skierniewice, Piotrków, Częstochowę i Katowice na Wawel. Dzięki więc dogodnemu połączeniu kolejowemu, dzięki torom dawnej „Wiedenki”, po raz kolejny Piotrków stanął na szlaku ważnych wydarzeń państwowych.

 

Tekst: Agawa

Foto: zbiory Archiwum Państwowego w Piotrkowie Trybunalskim, „Głos Trybunalski” nr 146/1927

 

Materiały:

  1. „Głos Trybunalski” 1927
  2. „Dziennik Narodowy” 1927
  3. „Gazeta Lwowska” 1927
  4. www.christiani.org.pl/sztuka/sprowadzenie-szczatkow-slowackiego-do.html
  5. J.M. Rymkiewicz "Słowacki. Encyklopedia" Warszawa 2004

Zainteresował temat?

10

0


Komentarze (11)

Zaloguj się: FacebookGoogleKonto ePiotrkow.pl
loading
Portal epiotrkow.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby komentujące czynią to na swoją odpowiedzialność karną lub cywilną.

miki ~miki (Gość)04.02.2017 14:29

Przyznaję się jak płytki jest mój patriotyzm lokalny. Fakt historyczny o którym niesłyszałem. Mam pytanie czy nauczyciele którzy zawsze mówią że liczy się przede wszystkim dobro ucznia, wspominają otym wydarzeniu na lekcjach.

80


Kukizowiec ~Kukizowiec (Gość)04.02.2017 12:09

Nie to żebym się czepiał, ale Pani Agawo - jeśli Pani pisze, że "historycy uważają", to wypadałoby napisać którzy historycy. Jeśli nie w tekście, to przynajmniej w bibliografii.

42


Alebzdury ~Alebzdury (Gość)04.02.2017 12:26

"Dlaczego wybrano drogę morską? Przecież z Paryża do Krakowa wiodła i wiedzie znacznie krótsza droga lądem, chociażby przez Austrię. Ta decyzja podyktowana była względami, można rzec, propagandowymi".
Z całą pewnością załatwienie formalności z kilkukrotnym przekraczaniem granic państwowych było o wiele szybsze, niż bezpośredni transport drogą morską bez konieczności załatwiania takich formalności, nie wspominając już o opłatach, które za korzystanie z przejazdu musiano by zapłacić państwom, przez które przewóz byłby realizowany Do informacji szanownej Autorki: nie było wtedy Schengen.

41


Zenek Zenekranga04.02.2017 01:25

Zdjęcia dworca ( i chyba budowanej wieży ciśnień w tle) są niesamowite. Niemalże nic się nie zmieniło.

90


Al Bundy Al Bundyranga04.02.2017 00:47

Cytuję:
Zanim więc prochy poety spoczęły w krypcie na Wawelu obok prochów Mickiewicza, z Gdyni przebyły drogę najpierw torpedowcem do Gdańska, a stamtąd statkiem rzecznym noszącym miano "Mickiewicz" popłynęły Wisłą m.in. przez Toruń i Płock do Warszawy.


Ponoć za życia obaj panowie wieszczowie za sobą nie przepadali i nie szczędzili sobie nawzajem złośliwości. A po śmierci - tak jakby - jeden wiózł drugiego (w dodatku dzielą razem kryptę). Nie dość, że to trolling czystej postaci, to w dodatku sam Piłsudski przyłożył do niego rękę! Trolling level Marszałek.Toż to doprawdy sensacja historyczna!
;)

21


tw ~tw (Gość)04.02.2017 00:32

Swojego czasu Słowacki był tak biedny, że gołębie rzucały mu chleb. Dumnie brzmi Mickiewicz lub Chrobry a ostatnimi czasy oczywiście Jarosław Wielki Zbawiciel Polski

17


luzik luzikranga03.02.2017 23:05

Kurna Olek, a dzisiaj - mamy dzisiaj jeszcze jakieś autorytety, które moglibyśmy i potrafilibyśmy szanować?

71


reklama

Społeczność

Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!

Życzymy miłego przeglądania naszej strony!

zamknij komunikat