Z brazylijskiej dżungli do Piotrkowa i Aten

Tydzień Trybunalski Czwartek, 24 lipca 20080 8251
Ulen & Company, piotrkowski Magistrat wytoczył Amerykanom 28 spraw, z czego przegrał 27. Nowojorska firma uchodziła za specjalistę w realizacji projektów uznawanych za niewykonalne. W Polsce skanalizowała kilka miast, w Grecji Ateny i Pireus, w Brazylii poprowadziła linię tramwajową przez amazońską dżunglę...
Ulen & Company, przeciętny piotrkowianin kojarzy tę nazwę z nowojorską firmą, która w latach dwudziestych ubiegłego wieku skanalizowała nasze miasto. Ci bardziej zainteresowani historią dopowiedzą, że Piotrków zaciągnął u Amerykanów pożyczkę na kwotę 1 718 000 $, by sfinalizować budowę miejskich wodociągów, podobnie zrobiło jeszcze kilka innych miast w Polsce, a łączny koszt polskiego zadłużenia u Ulen & Co. wyniósł 10 mln $. Była to pierwsza w Polsce międzywojennej tak duża transakcja kredytowa, która doszła do skutku z inicjatywy ówczesnego premiera i ministra skarbu Władysława Grabskiego. W imieniu firmy Len & Company umowę podpisał jej wiceprezes M.D. Carrela.
Nam udało się dotrzeć do dokumentów i informacji, które rzucają nieco więcej światła na to nowojorskie przedsiębiorstwo i jego międzynarodową działalność. Ulen & Company, koncern założony przez Henry’ego C. Ulena, mieszczący się w Nowym Jorku na Broadwayu pod numerem 120 w Equitable Building, wpisany w rejestr firm stanu Delaware, wpisał się nie tylko w historię naszego miasta, ale jak się okazuje również zaistniał w dziejach jeszcze kilku innych państw na świecie.

PRYWATNY DEDEKTYW I CUKIERKI DLA TELEFONISTEK

W Piotrkowie Amerykanie pozostawili po sobie Wieżę Ciśnień, sieć wodociągów, Halę Targową, stację pomp i... dokumenty świadczące o tym, że piotrkowski Magistrat wytoczył firmie 28 spraw o przekroczenie kosztorysów i niedokładne wykonanie planów inwestycji. Co ciekawe 27 z nich przegrał. I choć rzeczywiście stwierdzono kilkanaście uchybień, głównie przy wznoszeniu Hali Targowej, to jednak tłumaczenia i dokumentacja przedstawiona przez Ulen & Co. pozwoliła Amerykanom wyjść zwycięsko ze starcia z piotrkowskimi władzami. Część kosztorysów rzeczywiście przekroczono, wynikało to jednak nie ze złej woli amerykańskich inżynierów, a raczej z błędnego tłumaczenia dokumentów na język polski i angielski, ze zmieniających się cen materiałów, nadmiernych kosztów administracyjnych, nieproporcjonalnie rozłożonych pieniędzy na poszczególne inwestycje, niedokładnie wykonanych przez miasto analiz gruntów oraz strat wynikłych na skutek nieprzewidzianych awarii (w tym także wybuchu) instalacji gazowej biegnącej pod miejskimi trotuarami. Pewne wątpliwości budziły też amerykańskie zwyczaje takie jak napiwki dla najlepiej pracujących robotników, woda sodowa do picia czy gratyfikacje w postaci cukierków dla telefonistek za szybkie i sprawne wykonywanie połączeń. Największe jednak zastrzeżenia wzbudziło zatrudnienie przez nowojorską firmę prywatnego detektywa, niejakiego Głowackiego, któremu firma płaciła 10 zł na godzinę. Jak tłumaczyli Amerykanie był on im potrzebny do nadzorowania robotników, pilnowania mienia firmy i ochrony transportów pieniędzy na wypłaty. A wiedzieć trzeba że według wspomnień tych, którzy pamiętają jeszcze prace wykonywane przez Ulen & Company, nie tylko w Piotrkowie, ale także w Częstochowie, Lublinie, Radomiu, Sosnowcu i Dąbrowie Górniczej „Amerykanie budowali bardzo solidnie. Utrzymaniu dyscypliny - zwłaszcza wśród zwykłych robotników - sprzyjał fakt, że Ulen & Company dobrze płacił, a w Polsce w latach międzywojennych panowało duże bezrobocie.” Rzeczywiście w samym tylko Piotrkowie do prac związanych z budową wodociągów zatrudnił ponad tysiąc trzystu bezrobotnych, w tym około 97 kobiet. Dla porównania polskie biuro firmy mieszczące się w Warszawie w Alejach Ujazdowskich pod numerem 37 zatrudniało tylko 34 pracowników.
Piotrków nie był jedynym miastem korzystającym z pożyczki ulenowskiej, które próbowało procesować się z nowojorską firmą. Ostatecznie jednak w wyniku nacisków ówczesnego ministra spraw wewnętrznych całą sprawę udało się załatwić polubownie, a Amerykanie do piotrkowskiej kasy wpłacili dodatkowo 7 tys. $.

GRECKIE AKWEDUKTY

W tym samym czasie gdy w Piotrkowie i innych polskich miastach trwały prace związane z budową instalacji wodno- kanalizacyjnych nowojorska firma prowadziła równolegle idebntyczne prace w Grecji. I podobnie jak Polacy tak i Grecy zadłużyli się w Ulen & Company na kwotę 10 mln $. W kolebce europejskiej cywilizacji Amerykanie zajmowali się renowacją akweduktów Hadriana i budową nowoczesnego systemu wodno- kanalizacyjnego. Najważniejszym elementem greckiego kontraktu było utworzenie Greckiego Wodnego Przedsiębiorstwa oraz wzniesienie tamy w Maratonie, wysokiej na 54 metry i długiej na 285 metrów i budowa tunelu Boyati, który zapewniał bezustanny dopływ wody do Aten i Pireusu. Co ciekawe tamę, którą w latach 1926-1929 budowało ponad 900 robotników, z zewnątrz wyłożono marmurowymi płytami sprowadzonymi specjalnie w tym celu z Panterikonu.

TUNEL W LITEJ SKALE

Zanim jednak Amerykanie trafili do Europy wsławili się kilkoma projektami w Stanach Zjednoczonych i w Ameryce Południowej. Ich realizacją zasłużyli sobie na miano specjalistów od realizacji projektów uznawanych za niewykonalne. Do najbardziej spektakularnych należała bez wątpienia budowa w 1923 roku tunelu Shandaken Wild Forest, który połączył Nowy Jork z zasobami wody z Ashokan i Schoharie. Wydrążony w litych skałach Wild Forest ciągnie się na przestrzeni 18 mil, średnio na głębokości 750 stóp, choć w niektórych miejscach dochodzi nawet na głębokość 2200 stóp. Szeroki na 10 stóp i 3 cale, wysoki na 11 stóp i 6 cali transportował 600 mln galonów wody dziennie. By go wydrążyć Ulen & Company zużyła 2,5 mln funtów dynamitu, który umieściła w otworach o łącznej długości 570 mil. Do budowy zużyła 220 tysięcy jardów betonu. Tunel ten do dziś w USA uznawany jest za przejaw niezwykłych możliwości pracy ludzkich rąk.

TRAMWAJ W AMAZOŃSKIEJ DŻUNGLI

Kiedy już ulenowscy inżynierzy zdołali zaopatrzyć Nowy Jork w świeżą wodę w 1924 roku przystąpili do prac w amazońskiej dżungli. Na zlecenie brazylijskiego rządu poprowadzili tramwajowe trakcje w położonym w amazońskiej dżungli najbiedniejszym i najmniej rozwiniętym stanie Brazylii Maranhao. Choć trudno w to uwierzyć to jeszcze na początku XX wieku w Sao Luiz stolicy stanu, uznawanej za kolebkę brazylijskiej literatury i przykład przepięknej architektury kolonialnej jedynym środkiem transportu były zwierzęta, które zaprzęgano do wagonów. Ulen & Company zarówno zaprojektowała jak i wybudowała tramwajowe trakcje. Końcowym efektem realizacji tego projektu był uliczny system transportu na przestrzeni 24 km w Sao Luiz, składający się z wagonów 6, 8 i 12-ławkowych mogących zabrać jednorazowo 13 pasażerów. Ostatni tramwaj wybudowaną przez Ulen & Company linią przejechał w 1966 roku.

Nowojorska firma ogłosiła upadłość w 1951 roku, na 12 lat przed śmiercią swego założyciela Henry’ego C. Ulena. Prawdopodobnym powodem bankructwa była II wojna światowa, na skutek której Ulen & Company nigdy nie odzyskała w pełni pieniędzy włożonych w realizację wodno- kanalizacyjnych przedsięwzięć w Europie. Co ciekawe jednak jeszcze do 1974 roku uznawano jej prawo własności do udziałów w greckich wodociągach.

Agawa

Zainteresował temat?

3

0


Komentarze (0)

Zaloguj się: FacebookGoogleKonto ePiotrkow.pl
loading
Portal epiotrkow.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby komentujące czynią to na swoją odpowiedzialność karną lub cywilną.

Na tym forum nie ma jeszcze wpisów
reklama

Społeczność

Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!

Życzymy miłego przeglądania naszej strony!

zamknij komunikat