Wszystko zaczęło się od psa z cyrku

Utworzono: Poniedziałek, 23 kwietnia 2012 0 9218
Mała wieś między lasami, mała przyczepa kempingowa, jako sezonowe, przenośne mieszkanie i mały szary domek. To tu mieszka wielki człowiek o wielkiej pasji i wielkiej miłości do psów. Mistrz świata w wyścigach psich zaprzęgów.

Waldemar Stawowczyk z Osiny Kluckiej koło Bełchatowa, maszer, który w Polsce nie ma sobie równych. O jego miłości do psów, treningach, zawodach, o mieszkaniu w przyczepie i pierwszym psie husky, który miał przygodę z cyrkiem, opowiada mistrz świata z Osiny.

Pasjonaci psich zaprzęgów dobrze znają nazwisko Stawowczyk. Nie raz słyszeli o nim mieszkańcy Bełchatowa. Ludziom z okolicznych wsi znany jest jako “ten od psów”. Jest znany, bo w tym sezonie, jak i w poprzednich, zdobył wszystkie możliwe nagrody w swojej kategorii. Teraz razem z psami odpoczywa. Korzystając z jednej z nielicznych wolnych chwil maszera, postanawiamy z nim porozmawiać.

Kilkanaście kilometrów za Bełchatowem, wieś Osina (Klucka, to nazwa dodana przez mieszkańców, dla odróżnienia od innej Osiny, która znajduje się niedaleko). By tu trafić, trzeba być dobrze poinformowanym, bo samochodowa nawigacja nie poprowadzi. Droga na Wrocław, potem las, polna szosa, a przy niej w otoczeniu drzew mały szary domek na gigantycznym podwórku. Pan Waldemar chętnie rozmawia o psach, a one same bardzo chętnie mu przy tym asystują. Cała zgraja przyjaznych husky już stoi przy bramie. Szybko jednak leniwie rozpraszają się po obejściu i idą spać. Nie widać po nich, że potrafią biegać kilkadziesiąt kilometrów na godzinę.


- Te psy to już emeryci. Swoje już wybiegały, a teraz są na zasłużonej emeryturze - tłumaczy Waldemar Stawowczyk i proponuje rozmowę w... przyczepie kempingowej, która stoi na podwórku. To jego drugi dom. W sezonie, kiedy podróżują razem z żoną Moniką i biorą udział w zawodach, mieszkają właśnie tu, na tak małej przestrzeni. O psach, pasji, wielkich sukcesach i o tym, jak wszystko się zaczęło, rozmawiamy właśnie tu.

Czterokrotny mistrz świata

Waldemar Stawowczyk jest czterokrotnym mistrzem świata, dwukrotnym mistrzem Europy w poszczególnych klasach i siedmiokrotnym mistrzem Polski. Jest także międzynarodowym mistrzem Niemiec i Austrii. Do wyścigów startuje z psami grenlandzkimi (kiedy zaczynał, biegał z psami husky). Ich liczba zależy od klasy, w jakiej bierze udział. Najczęściej ściga się z dwoma psami, czterema lub sześcioma w tzw. sprincie, czyli na dystansie około 8 - 12 km.


- Tych kategorii jest dużo więcej. Wszystko zależy od rasy psów, ich liczby w zaprzęgu i oczywiście od ilości kilometrów do pokonania. Ja ścigam się na krótkich i szybkich dystansach. Na te dłuższe trzeba mieć przede wszystkim dużo czasu i funduszy. A ja na co dzień zawodowo pracuję - mówi maszer.


Waldemar codziennie do godz. 15.00 pracuje w Kopalni Węgla Brunatnego w Bełchatowie jako inspektor techniczny w dziale kontroli jakości. Z wykształcenia jest inżynierem spawalnikiem. Po południu szybko zmienia swoje zainteresowania. Wyciąga wózek lub sanie, zapina psy i naprzód. Do lasu. Na trening.


Zainteresował temat?

0

0


Komentarze (0)

komentuj kontem facebook loading

Portal epiotrkow.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby komentujące czynią to na swoją odpowiedzialność karną lub cywilną.

Na tym forum nie ma jeszcze wpisów

Społeczność

Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!

Życzymy miłego przeglądania naszej strony!

zamknij komunikat